Gazeta codzienna

Sztuka. Kultura. Nauka.

* * *
Merkuriusz Polski dzieje wszystkiego świata w sobie zamykający dla informacji pospolitej. Od 3 stycznia 1661.
piątek, 19 Lipiec, 2024 - 04:02
ndz., 09/06/2013 - 08:09
Kategoria: 

Wszystko przyspiesza. W erze kryzysu gospodarczego załamują się modele biznesowe które znałem od lat. Branżowa gazeta papierowa którą pamiętam jako najdłużej działającą w branży, schodzi z rynku. Informacje które podawała, są dziś dostępne za darmo, w sieci. Pracownicy, dla których ją prenumerowano, przestali do niej nawet zaglądać- opowiadał mi partner biznesowy. 

 
Coraz trudniej prowadzić modele biznesowe które sprawdzały się przez dekady. Z drugiej strony nadchodzą nastolatki, którzy jednym strzałem są w stanie uzyskać możliwość zarobku miliardów PLN, tak jak pewna grupa bardzo młodych biznesmenów, znanych z zaprojektowania aplikacji na telefon komórkowy, którzy, jak donoszą branżowe czasopisma, odrzucili propozycję firmy Google oferującą około 3 mld PLN za ich biznes, zatrudniający raptem między kilkunastoma a 50 pracownikami.
 
Z drugiej strony są ci dla których nowoczesna gospodarka zgotowała śmierć ich biznesów. Istnieje wielka nierównowaga wiedzy po obu stronach barykad. W warunkach peryferyjnych cywilizacji bardzo trudno stworzyć innowacyjne produkty- choćby popyt na kapitał ludzki jest mniejszy, i zdolniejsi pracownicy, jeśli nawet są, to szybciej migrują do innych krajów, gdzie otrzymają większe wynagrodzenia za swoją pracę i talenty. 
 
Z drugiej strony, jak podkreślają branżowe publikacje, nowoczesna e-gospodaka elektroniczna generuje bardzo niewielu zwyciężców. Wielkie firmy, takie jak Apple, Amazon, Facebook, mogą mówić o zyskach, cała reszta "istnieje", ale czy generuje dochody? Grono, Nasza Klasa- te marki miały swoje "5 minut" w polskich warunkach, ale znikły z rynku albo nie są już tak popularne. Jak więc przetrwać?
 
Czy w ogóle "polskie" media są jeszcze- technologicznie i gospodarczo- możliwe? Sieci społecznościowe, wielkie portale www i wyszukiwarki to powoli już zagraniczny, a nie rodzimy kapitał.
 
Adam Fularz